No właśnie póki co, nie dymi... Chyba, że bardzo mocno przygazuję (4-5k obrotów), ale i wtedy w garażu nie "zadymię" pomieszczenia, a jedynie wydobywa się lekka "mgiełka", jak z inhalatora. Na normalnych obrotach 1-2k dymu praktycznie nie widzę.
Nie ma żadnych oznak spadku mocy, czy nietypowej pracy silnika - przeciwnie, po wymianie świec "czuję pod stopą" bardzo dobrze obroty i przełożenie na moc.
A czy to mogło stać się na skutek nie do końca dokręconej pokrywy zaworów? Miałem "urwaną" jedną ze śrub (akurat przy wiązce zasilania, tam, gdzie te świece z nagarem się zrobiły), której nie wymieniałem od około 40 tys. Jeździłem bez docisku pokrywy i widzę, że od strony grodzi jest też lekko "zapocony" silnik, jakby była tam nieszczelność.
Ps. Zamierzam tym autem jechać do Chorwacji za tydzień... 3 tys. km minimum. Rozumiem, że "jakby co", to szansa, że stanę w polu nie jest poważna? Zawory są OK (luzy), a silnik wydaje się pracować, jak dawniej - nie odczuwam niczego niepokojącego. W każdym razie, jadąc spokojnie, wrócę z Chorwacji?

Olej na dolewki ewentualne wezmę...