Wróciłem wczoraj znad morza o 24godz. , trasa 560km z jednym krótkim postojem na kawę . Kiedy dojechałem do domu wyłączyłem silnik by wypakować walizki. Następnie uruchomiłem silnik żeby odstawić samochód do garażu...no ale już nie chciał ze mną współpracować, mianowicie żaden bieg nie wchodził...
NO NORMALNIE CUD ! Przywiózł mnie do domu i dopiero pod domem się zepsuł
Ktoś wie co się stało?
Wchodzi tylko jedynka i dwójka, jednak kiedy włączę jedynkę samochód wyje jakby była 5-tka wbita, natomiast pozycja - "luz" jest chyba realnie trójką bo tylko z tej pozycji można ruszyć samochodem "z czkawką"...
Wsteczny, trójka, czwórka i piątka nie działają w ogóle , tzn. jest taki opór, że nie ma opcji by włączyć któryś z tych biegów.
Masakra, mam ten samochód od nowości i ma dopiero 130tys.km ale żeby już taka usterka była ?! Do tej pory tylko go chwaliłem, że bezproblemowe auto itp .
No to poprzednio miałem forda escorta którym 280tys.km przejechałem. Silnik i skrzynia do końca były perfekt i "sprzedałem" go tylko dlatego bo konstrukcja się rozpadała blacharsko.
Jeśli samochód nie jest w stanie przejechać chociażby 10 lat bez awarii to uważam, że zakup nowego samochodu z salonu mija się z celem, w ogóle posiadanie samochodu należy rozważyć bo realnie nie wydacie na pociągi czy komunikacje miejską 80tys zł przez 8 lat ? Bo tyle kosztuje dziś nowy samochód .
