Dla ambitnych - moduł automatycznej zmiany świateł mojego autorstwa (zezwalam wszystkim zainteresowanym na wykorzystanie

):

- CCF20140405_00000.jpg (126.45 KiB) Przejrzano 5117 razy
Układ działa następująco:
Zasilamy układ z +12V po stacyjce (ja wykorzystałem bezpiecznik rezerwowy nr 35 dopinając się do wolnej nogi).
Jeśli układ nie dostaje masy z pinu nr 7 przełącznika zmiany świateł (masa jest podawana tylko w położeniu "auto") lub jest ciemno, to pierwszy tranzystor BC337 jest w stanie przewodzenia, bo go fotorezystor RPP130 nie zwiera do masy. Jego przewodzenie uniemożliwia naładowanie się kondensatora 2200/6,3 poprzez zwieranie go do masy. W takiej sytuacji kaskada Darlingtona BC337, BD139 pozostaje zatkana i przekaźnik nie pobudza się.
Jeśli podamy masę z pinu nr 7 i fotorezystor jest wystarczająco oświetlony (próg czułości reguluje się potencjometrem 100kom) to tranzystor BC337 ma bazę prawie na masie i nie przewodzi, wówczas kondensator 2200/6/3 ładuje się ze stabilizowanego źródła zasilania (stabilizator scalony 9V typu7809) przez opornik 47kom. Po osiągnięciu napięcia przewodzenia kaskady Darlingtona , czyli ok. 1,3 V (przy danych ze schematu następuje to po ok. 15 sekundach) tranzystory zaczynają przewodzić i łapie przekaźnik załączający pozostałe przekaźniki zmiany świateł (ze schematu ogólnego kilka postów wyżej). Opornik 330 kom wprowadza histerezę i uniemożliwia "klapanie" przekaźnikiem przy oświetleniu "na granicy" czułości. Kondensator 100n jest przeciwzakłóceniowy. Opornik 2,2 oma zabezpiecza tranzystor przed nadmiernym prądem podczas rozładowania kondensatora. Opornik 4,7 kom zabezpiecza tranzystor przed zniszczeniem przy ustawieniu potencjometru na opór "zero". Kondensator 1000/16 jest przeciwzakłóceniowy i stabilizujący napięcie. Dioda 1N4007 (lub podobna) zabezpiecza tranzystor przed przepięciami łączeniowymi przekaźnika. Przekaźnik jest miniaturowy, wlutowany w płytkę. Całość zmontowałem na kawałku płytki drukowanej uniwersalnej o wymiarach ok. 28 x 55 mm.
Koszt wykonania układu jest na poziomie 15 - 20 złotych (dla mnie nawet mniej, bo większość klamotów po prostu wyjąłem z szuflady)
Jeśli było jasno i nagle zrobi się ciemno (np. wjazd do tunelu), to pierwszy tranzystor zacznie przewodzić i natychmiast rozładuje kondensator 2200/6,3, co spowoduje odpuszczenie przekaźnika i przełączenie świateł na mijania oraz zmianę podświetlenia deski na nocne.
Jeśli było ciemno i nagle zrobi się jasno (np. wyjazd z tunelu), to pierwszy tranzystor przestanie przewodzić i układ po naładowaniu kondensatora 2200/6,3 (ok. 15 sekund) przełączy światła na dzienne i podświetlenie deski na dzienne.
Jeśli będziemy jechać np. wieczorem przez las i natężenie światła będzie się wahać w pobliżu punktu przełączania, to włączone pozostaną mijania i podświetlenie nocne, bo pomiędzy impulsami nie upłynie 15 sekund konieczne do przełączenia na dzienne.
Jeśli układ ulegnie uszkodzeniu, to przekaźnik odpuści i elektryka auta będzie działać tak jakby układu nie było (z jednym zastrzeżeniem - w związku z działaniem układu na przełącznik świateł nie da się wówczas przełączyć podświetlenia deski na dzienne).
Fotorezystor RPP130 zamontowałem w zaślepce w podszybiu pośrodku kokpitu. Moduł znajduje się w pobliżu tablicy bezpieczników obok siedzenia kierowcy.