Problem z odpalaniem po deszczu
: 13 mar 2024, o 15:33
Witam,
od kliku miesięcy mam spory problem z samochodem i szukam pomocy. Może ktoś miał podobny przypadek.
Pacjent: Chevrolet Orlando 1.8 benzyna 140KM + gaz. Rok produkcji 2013
Opis problemu:
08.10.2023
Auto nie odpala wyskakuje błąd code84.
Poprzez OBD pokazują się błędy P0222, P0122, P0107, P2122, P0532, P0642, P0462.
Byłem na wyjeździe, pobliski mechanik stwierdził błędy:
P0222 - niskie napięcie w obwodzie czujnika położenia przepustnicy
P0462 – niskie napięcie w obwodzie poziomu paliwa
P0642 – niskie napięcie w obwodzie napięcia referencyjnego 5V.
Wykonał: Sprawdzenie instalacji elektrycznej i połączenia BCM do ECM. Wilgoć na wtyczce sterownika silnika, wymiana pinów zasilających wtyczkę silnika. Czyszczenia gniazd sterownika.
Auto dostałem jako naprawione.
16.10.2023
Po tygodniu od naprawy pojawia się dokładnie ten sam problem.
Znowu prawie te same błędy (P0222, P0122, P0107, P2122, P0642, P0462. Nie ma P0532).
Samochód nie odpala. We wtyczce od sterownika nie widać wody.
Nie czekając, aż komputer sprawdzi błędy można odpalić auto. Za pierwszym razem nie odpali (kręci ale zdusza auto), ale za drugim razem już tak. Od odpalenia auto działa prawidłowo. Można wykasować błędy i już nie wracają, aż do ponownego wystąpienia usterki.
Od tamtej pory problem wraca kilkukrotnie. Za każdym razem po obfitych opadach, zwykły deszcz nie wywoływał problemu. Praktycznie za każdym razem pokazuje te same błędy (P0222, P0122, P0107, P2122, P0642, P0462).
Samochód wykrywa błąd i nie pozwala odpalić auta, chyba, że nie czeka się aż komputer sprawdzi błędy i się na szybko odpali samochód.
24.10.2023
Auto zawiozłem do mechanika. Mechanik sprawdził połączenia, masę itp. Sprawdził też część czujników, które wywalały błędy (ale nie wszystkie).
Błąd mu się nie pojawił ani razu, więc szukał tez trochę po omacku, ale stwierdził, że nic więcej nie jest w stanie zrobić i trzeba auto przekazać do elektryka.
17.11.2023
Auto trafiło do elektryka. Niestety, ani razu ten problem u niego nie wystąpił, a auto było tam 12 dni. W tym czasie nie padał mocny deszcz, a śnieg nie powodował problemów.
Elektryk twierdzi, że posprawdzał połączenia, poprawił izolacje przewodów itd. Wszystko jest według niego w porządku.
Nie widzi żądnego problemu.
Później była zima bez obfitych opadów deszczu i dopiero początkiem roku 2024 wystąpił ponownie problem.
Dwa razy zdarzyło się tak, że kiedy pojawił się ten problem w momencie kiedy odpięło się wtyczkę od sterownika i mocno poruszało się przewodami (powykręcało się je) to błędy zniknęły i wszystko działało jakby nie było problemu.
Pod koniec stycznia raz jak wystąpił problem to zauważyłem że pod maską tak jakby z podszybia kapie mi woda, jak poruszyłem tym wygłuszeniem to się wylało dość sporo wody. Pomyślałem, że może kanaliki są zatkane i jak woda kapie to robi się zwarcie na przewodach.
Zleciłem mechanikowi, żeby odetkał te kanaliki.
Kiedy przyszła następna ulewa po niej odpaliłem auto i odpaliło w pełni poprawnie. Wydawało się, że może faktycznie jest okej po tym odetkaniu kanalików, niestety po przejechaniu kilku kilometrów nagle prędkościomierz spadł do zera (zaświeciło się kilka kontrolek ale nie pamiętam jakie, chyba silnik i kontrola trakcji), samochód nie reagował na pedał gazu tylko jechał z prędkością, którą miał, ale nie przyspieszał. Zjechałem na bok, zgasiłem auto i po chwili odpalił i jechał normalnie.
Po godzinie znowu gdzieś jechałem, po przejechaniu kilkunastu km (w między czasie stawałem w dwóch sklepach) na światłach dokładnie ta sama sytuacja, z tym że nie miałem żadnej prędkości więc już nie mogłem jechać.
Zgasiłem, ale już nie chciał odpalić. Kręcił, ale nie odpalał. Raz udało się odpalić, ale odpalił dość 'dziwnie' tak jakby klekotał, więc go szybko zgasiłem i już nie odpalił.
Zostawiłem go na chodniku. Po 8h przyjechałem na miejsce, odpalił bez problemu. Przejechałem kilka kilometrów i zawiozłem go do mechanika.
Jak już mechanik zaczął go sprawdzać nie było żadnej usterki. Błędów było dużo, ale żaden nie wskazywał na konkretnie ten problem.
Aktualnie nie pada, więc auto niby znowu działa prawidłowo, ale nie ma dużych opadów deszczu. Jeżdżę nim też tylko krótkie trasy bo strach, że się gdzieś dalej zepsuje.
Myślę czy ewentualnie nie dać sterownika do sprawdzenia - tak mi sugeruje kilka osób. Mechanik powiedział, że musze do niego przywieść auto na lawecie/zholowane jak faktycznie wystąpi problem, bo inaczej ma związane ręce.
Ma ktoś ewentualnie pomysł co najlepiej zrobić w takiej sytuacji.
od kliku miesięcy mam spory problem z samochodem i szukam pomocy. Może ktoś miał podobny przypadek.
Pacjent: Chevrolet Orlando 1.8 benzyna 140KM + gaz. Rok produkcji 2013
Opis problemu:
08.10.2023
Auto nie odpala wyskakuje błąd code84.
Poprzez OBD pokazują się błędy P0222, P0122, P0107, P2122, P0532, P0642, P0462.
Byłem na wyjeździe, pobliski mechanik stwierdził błędy:
P0222 - niskie napięcie w obwodzie czujnika położenia przepustnicy
P0462 – niskie napięcie w obwodzie poziomu paliwa
P0642 – niskie napięcie w obwodzie napięcia referencyjnego 5V.
Wykonał: Sprawdzenie instalacji elektrycznej i połączenia BCM do ECM. Wilgoć na wtyczce sterownika silnika, wymiana pinów zasilających wtyczkę silnika. Czyszczenia gniazd sterownika.
Auto dostałem jako naprawione.
16.10.2023
Po tygodniu od naprawy pojawia się dokładnie ten sam problem.
Znowu prawie te same błędy (P0222, P0122, P0107, P2122, P0642, P0462. Nie ma P0532).
Samochód nie odpala. We wtyczce od sterownika nie widać wody.
Nie czekając, aż komputer sprawdzi błędy można odpalić auto. Za pierwszym razem nie odpali (kręci ale zdusza auto), ale za drugim razem już tak. Od odpalenia auto działa prawidłowo. Można wykasować błędy i już nie wracają, aż do ponownego wystąpienia usterki.
Od tamtej pory problem wraca kilkukrotnie. Za każdym razem po obfitych opadach, zwykły deszcz nie wywoływał problemu. Praktycznie za każdym razem pokazuje te same błędy (P0222, P0122, P0107, P2122, P0642, P0462).
Samochód wykrywa błąd i nie pozwala odpalić auta, chyba, że nie czeka się aż komputer sprawdzi błędy i się na szybko odpali samochód.
24.10.2023
Auto zawiozłem do mechanika. Mechanik sprawdził połączenia, masę itp. Sprawdził też część czujników, które wywalały błędy (ale nie wszystkie).
Błąd mu się nie pojawił ani razu, więc szukał tez trochę po omacku, ale stwierdził, że nic więcej nie jest w stanie zrobić i trzeba auto przekazać do elektryka.
17.11.2023
Auto trafiło do elektryka. Niestety, ani razu ten problem u niego nie wystąpił, a auto było tam 12 dni. W tym czasie nie padał mocny deszcz, a śnieg nie powodował problemów.
Elektryk twierdzi, że posprawdzał połączenia, poprawił izolacje przewodów itd. Wszystko jest według niego w porządku.
Nie widzi żądnego problemu.
Później była zima bez obfitych opadów deszczu i dopiero początkiem roku 2024 wystąpił ponownie problem.
Dwa razy zdarzyło się tak, że kiedy pojawił się ten problem w momencie kiedy odpięło się wtyczkę od sterownika i mocno poruszało się przewodami (powykręcało się je) to błędy zniknęły i wszystko działało jakby nie było problemu.
Pod koniec stycznia raz jak wystąpił problem to zauważyłem że pod maską tak jakby z podszybia kapie mi woda, jak poruszyłem tym wygłuszeniem to się wylało dość sporo wody. Pomyślałem, że może kanaliki są zatkane i jak woda kapie to robi się zwarcie na przewodach.
Zleciłem mechanikowi, żeby odetkał te kanaliki.
Kiedy przyszła następna ulewa po niej odpaliłem auto i odpaliło w pełni poprawnie. Wydawało się, że może faktycznie jest okej po tym odetkaniu kanalików, niestety po przejechaniu kilku kilometrów nagle prędkościomierz spadł do zera (zaświeciło się kilka kontrolek ale nie pamiętam jakie, chyba silnik i kontrola trakcji), samochód nie reagował na pedał gazu tylko jechał z prędkością, którą miał, ale nie przyspieszał. Zjechałem na bok, zgasiłem auto i po chwili odpalił i jechał normalnie.
Po godzinie znowu gdzieś jechałem, po przejechaniu kilkunastu km (w między czasie stawałem w dwóch sklepach) na światłach dokładnie ta sama sytuacja, z tym że nie miałem żadnej prędkości więc już nie mogłem jechać.
Zgasiłem, ale już nie chciał odpalić. Kręcił, ale nie odpalał. Raz udało się odpalić, ale odpalił dość 'dziwnie' tak jakby klekotał, więc go szybko zgasiłem i już nie odpalił.
Zostawiłem go na chodniku. Po 8h przyjechałem na miejsce, odpalił bez problemu. Przejechałem kilka kilometrów i zawiozłem go do mechanika.
Jak już mechanik zaczął go sprawdzać nie było żadnej usterki. Błędów było dużo, ale żaden nie wskazywał na konkretnie ten problem.
Aktualnie nie pada, więc auto niby znowu działa prawidłowo, ale nie ma dużych opadów deszczu. Jeżdżę nim też tylko krótkie trasy bo strach, że się gdzieś dalej zepsuje.
Myślę czy ewentualnie nie dać sterownika do sprawdzenia - tak mi sugeruje kilka osób. Mechanik powiedział, że musze do niego przywieść auto na lawecie/zholowane jak faktycznie wystąpi problem, bo inaczej ma związane ręce.
Ma ktoś ewentualnie pomysł co najlepiej zrobić w takiej sytuacji.