Strona 1 z 1

Captiva 20 lat

: 29 gru 2025, o 19:13
autor: John Wayne
Właśnie sobie uświadomiłem, że moja Captiva w tym przyszłym roku będzie miała 20 lat :) z czego 11 lat u mnie. Czas leci... Niedługo chyba będę musiał się z nią pożegnać, ale nie ze względu na to, że się psuje (odpukać :)) no ale jednak już czuć zmęczenie materiału i niestety nie jest to już pewne auto, przy tym wieku i przebiegu, to w sumie nie wiadomo co i kiedy padnie, no ale ma prawo. Już nią w dłuższe trasy niż te 100 km raczej nie jeżdzę, jadę drugim, albo jadę, ale z tą świadomością, że mogę nie wrócić na kołach :) Ale może to tylko moja głowa, bo jako takich symptomów to po prawdzie nie ma, że się ma niedługo rozlecieć :)

Właściwie można się chyba w takim momencie już pokusić o jakieś podsumowania – jak kupiłem miała niby prawdziwe 120, sprowadzona z Włoch, aktualnie mam 340. Muszę sobie przypomnieć co było wymieniane:
- jak kupiłem to dpf był na granicy kompletnego zapchania, wtedy mało kto to tak naprawdę ogarniał i namęczyłem się jeżdżąc od warsztatu do warsztatu, płacąc za wymianę oleju i słuchając, że ten typ tak ma (że wypala się co 100 km). Na szczęście po regeneracji (z przygodami) przejechał normalnie, bez właściwie śladów zużycia 200 000! Jakieś 3 m-ce temu zauważyłem już symptomy, że szykuje się kolejna regeneracja i przez brak czasu doprowadziłem go do stanu makabry - wypalał się praktycznie non stop, aż zapchał się tak, że pękła jakaś rura - już się z nią żegnałem, ale postanowiłem dać jeszcze szansę, bo lubię to auto :) Po regeneracji dpf śmiga jak nowa, jestem po pierwszym wypalaniu, tym, które się robi bez względu na stopień zapełnienia filtra, czyli 1250 czy jakoś tak, był zapełniony w 70%. Jestem w szoku! Mechanik powiedział, że facet od mycia filtrów jak zobaczył, to powiedział, że nie jest pewien co będzie i niby musiał go 3x myć (ale więcej kasy nie wziął, więc nie wiem czy to prawda, czy takie gadanie)
- po zakupie wymieniłem rozrząd i turbinę na regenerowaną, bo miała już lekkie luzy, następna wymiana rozrządu przy 250 tys.
- sprzęgło, nie pamiętam kiedy i całą dwumasę przy tych 250 tys.
- teraz latem chłodnica i intercooler, bo skorodowało
- szukając przyczyny dziwnych przeskoków na kierownicy podczas manewrów na parkingu mechanik bez sensu wymienił mi kiedyś maglownicę, a okazało się, że winny był krzyżak.
- bez sensu miałem wymienioną ostatnio pompę paliwa i alternator - winna była kostka w stacyjce.
- 2x akumulator, 2 x końcówki drążka, piastę, ale to z mojej winy, bo uderzyłem w krawężnik, druga działa cały czas. Kostkę od piasty, bo świeciły się wszystkie kontrolki od trakcji. Wymieniłem lampy na nowe, bo szkoda mi było czasu na regenerację, ale były już naprawdę żółte i matowe.
- olej w dolocie w sumie od początku, ale się nie pogarsza :)
- reszta, to tylko eksploatacja, no chyba, że o czymś zapomniałem :) nie jestem pedantem jeżeli chodzi o to auto i olej wymieniany raz co 20, a czasem co 30 tys.

Nie wiem czy to dużo, czy mało usterek, bo nie mam porównania, nigdy nie miałem innego auta tyle czasu... Trzeba powiedzieć, że nadwozie też ładnie się starzeje, bo na parkingu pod marketem jakoś nie widać, że to 20-latek, nie odstaje jakoś strasznie - szczególnie po wymianie lamp. Jak założyłem nowe, to aż sam się zdziwiłem jaką to zrobiło różnice wizualną w odbiorze auta. W sumie nic nie rdzewieje. Trzeba przyznać, że za te ok 30 000 zł, to był raczej dobry zakup :)

A jak tam Wasze przygody?

Wszystkiego najlepszego na Nowy Rok!