Falujące obroty i gaśnięcie - pomóżcie!
: 27 mar 2017, o 21:25
Panowie, pomóżcie bezradnej koleżance...Pół roku temu kupiłam używanego Lacetti z Niemiec, rocznik 2005, I rej, w 2006, 1,8 benzyna. Stan na oko - idealny. Nóweczka niemal.
Tyle że po 3 tygodniach od zakupu, po raz pierwszy zdarzyło się coś takiego, i powtarza się do dziś:
Co jakiś czas zdarza się taki incydent, jadę jadę, i nagle po ruszeniu z kolejnego miejsca zaczynają mi falować obroty między 0 a 1000, a także zaczyna gasnąć przy hamowaniu...Jak zgaśnie odpala i tak do następnego skrzyżowania. Jednak gdy chwilę postoi, odpala, ale nie może utrzymać obrotów i gaśnie. Gdy go tak pomęcze kilkukrotnie, odejdę, poczekam godzinę, i znowu spróbuje to zapala, utrzyma obroty i jest ok do nastepnego incydentu. Gdy tak się zadzieje, generalnie jest mniej zrywny, jedzie ciężko, ciężko chodzi kierownica itd.
Temperatura powietrza nie ma na to wpływu, silnika - tu nie jestem pewna.
Na początku tankowałam do pełna, myslalam, ze to jest przyczyna, bo im bardziej się ta benzyna wypalala tym incydent zdarzał się rzadziej, ale ostatnio mialam mniej niż 1/3 baku i się zdarzyło, więc już nie wiem.
Wymienione filtry wszystkie i czujnik temperatury. Byłam u 3 mechaników, "komputer nic nie mówi", rozkładają ręce. Bardzo dobry elektryk powiedział, że z jego str wszystko jest ok, trzeba przeczyscic przepustnicę i będzie jeździł.
Jestem umówiona za tydzien.
Macie jeszcze jakieś pomysły co mam powiedzieć, żeby sprawdzili ci "wysokiej klasy fachowcy"?
Ja już jestem zrozpaczona. Mój stary dobry hyundai rok młodszy ode mnie rzadziej się psuł, a jak się zepsuł to od razu było wiadomo co naprawić, i okazało się, że trafiłam z deszczu pod rynnę...
Tyle że po 3 tygodniach od zakupu, po raz pierwszy zdarzyło się coś takiego, i powtarza się do dziś:
Co jakiś czas zdarza się taki incydent, jadę jadę, i nagle po ruszeniu z kolejnego miejsca zaczynają mi falować obroty między 0 a 1000, a także zaczyna gasnąć przy hamowaniu...Jak zgaśnie odpala i tak do następnego skrzyżowania. Jednak gdy chwilę postoi, odpala, ale nie może utrzymać obrotów i gaśnie. Gdy go tak pomęcze kilkukrotnie, odejdę, poczekam godzinę, i znowu spróbuje to zapala, utrzyma obroty i jest ok do nastepnego incydentu. Gdy tak się zadzieje, generalnie jest mniej zrywny, jedzie ciężko, ciężko chodzi kierownica itd.
Temperatura powietrza nie ma na to wpływu, silnika - tu nie jestem pewna.
Na początku tankowałam do pełna, myslalam, ze to jest przyczyna, bo im bardziej się ta benzyna wypalala tym incydent zdarzał się rzadziej, ale ostatnio mialam mniej niż 1/3 baku i się zdarzyło, więc już nie wiem.
Wymienione filtry wszystkie i czujnik temperatury. Byłam u 3 mechaników, "komputer nic nie mówi", rozkładają ręce. Bardzo dobry elektryk powiedział, że z jego str wszystko jest ok, trzeba przeczyscic przepustnicę i będzie jeździł.
Jestem umówiona za tydzien.
Macie jeszcze jakieś pomysły co mam powiedzieć, żeby sprawdzili ci "wysokiej klasy fachowcy"?
Ja już jestem zrozpaczona. Mój stary dobry hyundai rok młodszy ode mnie rzadziej się psuł, a jak się zepsuł to od razu było wiadomo co naprawić, i okazało się, że trafiłam z deszczu pod rynnę...